Zatrzymanie dostaw surowców 10 listopada? Niemiecki przemysł jest zaniepokojony – ale nie jest na to przygotowany

Niemieckim przedsiębiorstwom kończy się czas. 10 listopada wygasa zawieszenie zaostrzonych chińskich kontroli eksportu metali ziem rzadkich. Stany Zjednoczone już reagują swoją „doktryną No-China” i zamierzają od stycznia 2027 r. wykluczyć Chiny z kluczowych wojskowych łańcuchów dostaw. W Niemczech również BDI domaga się teraz bardziej zdecydowanego stanowiska wobec Pekinu. Jest to reakcja spóźniona, ale konieczna. „Sukces dyplomatyczny” z Pusanu nigdy bowiem nie był rozwiązaniem – a jedynie chwilową przerwą, która w każdej chwili może zostać cofnięta.
Sześć na dziesięć przedsiębiorstw obawia się wstrzymania produkcji
O tym, że zagrożenie dotarło do niemieckiej gospodarki, świadczy najnowsze badanie przeprowadzone przez Instytut Gospodarki Niemieckiej wśród około 900 przedsiębiorstw. Sześć na dziesięć firm, które bezpośrednio lub pośrednio potrzebują surowców o znaczeniu krytycznym, obawia się wstrzymania produkcji lub opóźnień, gdyby Chiny rozszerzyły swoje ograniczenia. 88 procent spodziewa się wyższych kosztów zaopatrzenia, a 71 procent – problemów z dostawami. Cztery na dziesięć przedsiębiorstw obawiają się nawet, że w związku z tym stracą klientów lub, w najgorszym przypadku, ogłoszą upadłość.
Niemiecki przemysł jest więc zdecydowanie zaniepokojony. Nie oznacza to jednak, że jest na to przygotowany. Alternatywni dostawcy są rzadkością, zapasy strategiczne dopiero się tworzą, a nowe moce wydobywcze i przetwórcze nie zapewnią dodatkowych ilości do listopada.
Co się stanie, jeśli 10 listopada Chiny zaostrzą politykę?
Zawieszenie w Pusanie dotyczyło wyłącznie pakietu środków o szczególnie szerokim zasięgu z października 2025 r. Istniejące już ograniczenia dotyczące samaru, gadolinu, terbium, dysprozu, lutetu, skandu i itru pozostały w mocy i doprowadziły do niedoborów, zwłaszcza w przypadku itru, dysprozu i terbium. Od 10 listopada kontroli mogłyby zostać objęte dodatkowo holm, erb, tul, europ i iterb, a także kluczowe zakłady przetwórcze i technologie. Nawet magnesy neodymowe i komponenty produkowane poza Chinami mogłyby wówczas wymagać zezwolenia z Pekinu, jeśli zawierają chińskie dysprosum lub terb. W ten sposób wpływ Chin sięgałby głęboko w międzynarodowe łańcuchy dostaw. Gal i german podlegają już od 2023 r. odrębnym chińskim kontrolom eksportowym. Również w tym przypadku zaostrzone procedury wydawania zezwoleń spowodowały ograniczenie zaopatrzenia – na przykład w przypadku półprzewodników i optyki na podczerwień. Chociaż nie należą one do zawieszonego pakietu dotyczącego pierwiastków ziem rzadkich, pokazują jednak, jak szybko Pekin może wywierać presję na łańcuchy dostaw za pomocą licencji eksportowych.
Niemieckie przedsiębiorstwa w Chinach znajdują się pod podwójną presją
Sytuacja jest szczególnie delikatna dla niemieckich przedsiębiorstw posiadających własne zakłady w Chinach. W celu uzyskania zezwoleń na eksport władze mogą wymagać szczegółowych informacji dotyczących klientów końcowych, odbiorców i przeznaczenia towarów. Dzięki temu Pekin uzyskuje wgląd w międzynarodowe łańcuchy wartości i wrażliwe relacje biznesowe. Ta zależność ma dwojaki charakter: przedsiębiorstwa potrzebują chińskich surowców – a jednocześnie zgody chińskich władz, aby móc dostarczać wyprodukowane z nich produkty do innych lokalizacji lub klientów.
Już w lipcu przeanalizowaliśmy, dlaczego kolejne przedłużenie zawieszenia nie jest bynajmniej oczywiste. W tamtym artykule wskazaliśmy, jakie konflikty geopolityczne przemawiają przeciwko trwałej deeskalacji: „Idealna burza dla krytycznych surowców”.
Chiny rozdzielają swoje surowce również w oparciu o dobre zachowanie
W ostatnim czasie Chiny coraz częściej rozdzielają swoje dostawy między poszczególne kraje: jedni otrzymują surowce, inni nie. Niemal jak w Dzień Mikołaja Pekin decyduje, kto dostanie słodycze, a kto tylko węgiel (a czasem nawet rózgę). Stany Zjednoczone otrzymały ostatnio ponownie większe ilości tlenku itru i magnesów trwałych. Z chińskiego punktu widzenia Japonia zachowała się „niegrzecznie” poprzez wypowiedzi swojej premier dotyczące Tajwanu – i przez wiele miesięcy nie otrzymywała ani tlenku dysprozu, ani tlenku terbium. Skoro nawet Japonia, która od 2010 roku systematycznie zmniejszała swoją zależność od Chin, znajduje się w ten sposób pod presją, to jak bardzo narażone są na to Niemcy i reszta Europy?
Stany Zjednoczone wykluczają Chiny ze swoich łańcuchów dostaw sprzętu wojskowego
Waszyngton wprowadza surowe restrykcje. Od 1 stycznia 2027 r. wykonawcy Departamentu Obrony USA zasadniczo nie będą mogli dostarczać określonych magnesów oraz produktów z tantalu i wolframu, jeśli surowce te zostały wydobyte, wydzielone, rafinowane lub poddane dalszej obróbce w Chinach. W przypadku magnesów neodymowo-żelazowo-borowych oraz samarowo-kobaltowych dotyczy to całego łańcucha dostaw, aż do gotowego magnesu. Nie jest to ogólny zakaz importu, ale wyraźne zobowiązanie w sektorze wojskowym. Problem polega na tym, że Chiny mogą zgodnie z przepisami wyłączyć się z łańcucha dostaw – nie oznacza to jednak, że w ten sposób znikną braki w zakresie instalacji do separacji surowców i mocy produkcyjnych.

Chiny łatwiej wykreślić z ustawy niż z łańcucha dostaw
Jeśli chodzi o wydobycie, Stany Zjednoczone mają obecnie stosunkowo dobrą pozycję. Większe luki pojawiają się dopiero na kolejnych etapach – w procesie separacji i rafinacji, produkcji metali i stopów, a także wytwarzania i kwalifikacji gotowych magnesów. Każdy z tych etapów wymaga własnych instalacji, specjalistycznej wiedzy i doświadczenia przemysłowego. Nie da się tego zbudować w ciągu kilku miesięcy. Jeśli więc 10 listopada Chiny zaostrzą restrykcje, Zachód nie będzie w stanie na czas zastąpić brakujących ilości.

Amerykański wyścig z czasem
Próbując uwolnić swoje wojskowe łańcuchy dostaw od chińskich dostawców do stycznia 2027 r., Stany Zjednoczone wpadają w kłopoty. Jak ogromne jest to przedsięwzięcie, pokazuje przykład firmy USA Rare Earth. Przedsiębiorstwo to stara się połączyć wydobycie, separację, produkcję metali i stopów oraz wytwarzanie gotowych magnesów w ramach jednego, spójnego łańcucha dostaw. Pierwsza produkcja magnesów już się rozkręca, jednak surowiec z własnej kopalni ma być dostępny dopiero pod koniec 2028 roku. W międzyczasie istnieje istotna luka: poza Chinami nie ma jeszcze wystarczających mocy produkcyjnych do separacji i dalszego przetwarzania. Do stycznia nie uda się zamknąć tego łańcucha.
Własna produkcja to właściwa droga – ale nie jest to pomoc doraźna
Podejście firmy USA Rare Earth jest sensowne pomimo istniejących luk. Przedsiębiorstwa, które łączą ze sobą różne ogniwa łańcucha dostaw, mogą lepiej kontrolować pochodzenie i przepływy materiałów oraz stopniowo zmniejszać zależności. Również firma Noble Elements podąża tą drogą i z czystego handlowca surowcami coraz bardziej przekształca się w producenta surowców. Takie przedsiębiorstwa mogą stać się ważnymi elementami niezależnego zaopatrzenia. Do 10 listopada nie przyniesie to jednak żadnych dodatkowych ilości. Własne wydobycie, separacja i przetwarzanie to rozwiązania na nadchodzące lata – a nie na najbliższe miesiące.
„Jak radzić sobie z wojną handlową” – BDI wzywa do podjęcia działań obronnych
Przez długi czas niemiecki przemysł obawiał się, że bardziej zdecydowane stanowisko wobec Chin może sprowokować nowe środki odwetowe. Obecnie BDI i stowarzyszenia członkowskie dyskutują nad przyspieszeniem postępowań antydumpingowych i antysubsydyjnych, uproszczeniem procedury dowodowej oraz konsekwentniejszym stosowaniem europejskich instrumentów ochrony handlu. Do tego dochodzą znane już postulaty: dywersyfikacja łańcuchów dostaw, tworzenie zapasów strategicznych, wzmocnienie recyklingu oraz stworzenie w Europie własnych mocy przerobowych i zdolności produkcyjnych w zakresie magnesów.
Zmiana kursu jest konieczna. Nastąpiła ona jednak w momencie, w którym większość tych środków nie będzie już mogła przynieść efektów do 10 listopada. Postępowania antydumpingowe i antysubsydyjne mogą przeciwdziałać importowi sztucznie zaniżonemu lub wspieranemu przez państwo, na przykład poprzez dodatkowe cła lub ceny minimalne. Chronią one w ten sposób przed nieuczciwą konkurencją – nie dostarczają jednak terbium. Budowa nowych kopalń i zakładów przetwórczych zajmuje lata. Również przedsiębiorstwa, które – podobnie jak Noble Elements – przechodzą od handlu surowcami w kierunku własnej produkcji, mogą wypełnić kolejne luki w łańcuchu dostaw dopiero w perspektywie średnio- lub długoterminowej.
10 listopada nie przyniesie odwołania alarmu
Całkowite wstrzymanie dostaw surowców jest raczej mało prawdopodobne. Bardziej prawdopodobne jest, że Pekin uzależni zawieszenie od dalszych ustępstw i będzie nadal celowo sterował swoimi dostawami. Jeśli jednak negocjacje zakończą się niepowodzeniem, zawieszone kontrole mogą ponownie wejść w życie.
Pierwsza wstępna decyzja może zapaść już podczas wrześniowego spotkania Trumpa i Xi. Dla niemieckiego przemysłu podstawowy problem pozostaje jednak ten sam: to, czy surowce będą dostarczane, kiedy dotrą na miejsce i kto je otrzyma, nadal decyduje się przede wszystkim w Pekinie. Będziemy zatem uważnie śledzić, jakie sygnały płyną z tych rozmów – i co oznaczają one dla zaopatrzenia Europy w surowce.