Andreas Kroll w programie Lanz: Dlaczego Europa wciąż jest w szatni w wyścigu towarowym?

To krótka chwila, która oddaje cały wieczór: Jeszcze przed rozpoczęciem dyskusji Markus Lanz nawiązuje do centralnego obrazu z „Kokainy przemysłu” – książki, którą Andreas Kroll napisał wspólnie z Andreasem Pietschem.
Metafora, która się trzyma: te niewidzialne surowce, które są tak niezbędne, że już dawno stały się nową walutą globalnej władzy.
Fakt, że ten zwrot jest używany w głównym talk show ze wszystkich miejsc, wiele mówi o stanie Europy. Temat się pojawił. Podobnie jak jego pilność.
Kontynent budzący się ze snu dobrobytu
Manfred Weber, przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej (EPL) w Parlamencie Europejskim, na początku programu stawia sprawę niezwykle jasno: Europa przez 35 lat żyła w korzystnych warunkach geopolitycznych. Jednak rosyjski gaz, amerykańska ochrona i chińskie rynki zbytu – trzy filary europejskiego komfortu – stały się kruche.
Weber mówi spokojnie, ale jego słowa oznaczają punkt zwrotny: Europa nie jest już w centrum światowego porządku, ale w procesie jego ponownego pomiaru.
Cień Chin w łańcuchu dostaw
To, co brzmi abstrakcyjnie w kategoriach geopolitycznych, nagle nabiera kształtu dzięki Andreasowi Krollowi. Jako dyrektor zarządzający Noble Elements na co dzień działa on w obszarze surowców, w którym Europa nie ma prawie żadnej suwerenności.
Kroll opisuje zachowanie Chin jako „bardziej surowe”. Aby w ogóle eksportować metale ziem rzadkich, władze żądają teraz szczegółowych informacji na temat ich końcowego zastosowania – informacji, których europejskie firmy nie chcą ujawniać nie bez powodu.
Następuje wąskie gardło, które jest pouczające: opóźnienia, niepewność, przestoje w produkcji.
Nie ma potrzeby tego dramatyzować – wystarczy to zrozumieć: Surowce stały się narzędziami geopolitycznymi.
Soczewka germanowa - obiekt, który odzwierciedla porządek świata
Jeden z najbardziej imponujących momentów wieczoru przychodzi bez wielu słów. Kroll kładzie na stole soczewkę germanową. Niespektakularny, przezroczysty, niemal nieszkodliwy – a jednak symbol.
German ma kluczowe znaczenie dla:
- Urządzenia noktowizyjne
- Technologia termowizyjna
- Optyka satelitarna
- Wojskowa technologia czujników
Obiektyw, który pokazuje, jak bardzo Europa jest zależna: Nie od masy, ale od gramów.
W tym momencie eksperci zdają sobie sprawę z tego, o czym mówili od lat: wyścig o suwerenność technologiczną nie zostanie rozstrzygnięty na hali produkcyjnej, ale w metalach, które to umożliwiają.
Magazyn jak sejsmograf
Krótki film pokazuje magazyn Noble Elements o wysokim poziomie bezpieczeństwa. Metale warte około 50 milionów dolarów są przechowywane blisko siebie w obszarze, który bardziej przypomina magazyn sztuki niż magazyn przemysłowy.
Ta scena rodzi niewygodne pytanie: Jak Europa mogła pozwolić na to, by surowce te były pozyskiwane, rafinowane lub przetrzymywane z prawie żadną autonomią?
Odpowiedzi na to pytanie dostarcza spojrzenie na itr:
W Chinach: około 7 dolarów za kilogram
W Europie: ponad 200 dolarów
Luka cenowa, która ma mniej wspólnego z ekonomią, a więcej z geopolityką.
Drogi wyjścia z uzależnienia – przynajmniej w teorii. Tego wieczoru Manfred Weber nie poprzestaje na diagnozie. Żąda:
- Minimalne ilości zakupu, aby inwestorzy mieli pewność co do rozpoczęcia projektów.
- Gwarancje cenowe zabezpieczające fazę rozbudowy.
- Wspólna europejska polityka zakupowa zamiast indywidualnych wysiłków krajowych.
I chęć ponownego wydobywania surowców w Europie – zgodnie z wysokimi standardami, ale z jasnym celem: suwerennością.
Kroll dodaje to, czego Europie od lat brakuje: budowanie własnych fizycznych rezerw – na przykład poprzez projekty takie jak Noble Elements, Seltene Erden AG lub cyfrowe platformy łańcucha dostaw, takie jak Finomet, które w pierwszej kolejności umożliwiają przejrzystość.
Wyścig, który już dawno się rozpoczął
Pod koniec wieczoru Kroll podsumowuje sytuację obrazem, który nie mógłby być bardziej precyzyjny:
Chiny przebiegły już 100 metrów.
USA są na 20 metrach. Europa wciąż jest w szatni – przynajmniej buty są zawiązane.
To porównanie nie jest ani przesadą, ani rezygnacją. To opis obecnej sytuacji – i sygnał alarmowy.
Europa ma wybór: oglądać wyścig dalej. Albo w końcu wyjść z szatni.