Konfrontacja w sprawie zadłużenia jeszcze się nie skończyła

Prezydent USA Joe Biden i Kevin McCarthy, przewodniczący republikańskiej Izby Reprezentantów, osiągnęli dziś porozumienie w sprawie podniesienia pułapu zadłużenia USA, który wynosi 31,4 biliona dolarów. Najwyższy czas, ponieważ bez porozumienia Stany Zjednoczone staną w obliczu niewypłacalności 5 czerwca. Jednak pakiet nie został jeszcze przyjęty przez Izbę Kongresu.
Przed zaplanowanym na dziś głosowaniem nad pakietem porozumienia zapanował już pewien optymizm. Podsyca go między innymi wypowiedź lidera Demokratów, Hakeema Jeffriesa. Zapewnił on, że jego partia zapewni wystarczającą liczbę głosów, aby porozumienie doszło do skutku. McCarthy również przychylnie odniósł się do pakietu i mówił o „porozumieniu godnym Amerykanów”. Zakłada on zatem, że większość Republikanów zagłosuje w środę za jego przyjęciem.
O tym, że są też głosy krytyczne, świadczy jeden z komentarzy Jeffriesa na Twitterze: „W Waszyngtonie są ekstremiści, którzy są zdeterminowani, by zniszczyć gospodarkę. A potem obwiniają prezydenta Bidena za wyrządzone szkody”. Stwierdzenie to prawdopodobnie odnosi się do byłego prezydenta Donalda Trumpa, który wzywał do zablokowania kompromisu. Argumentował, że niewypłacalność USA jest bardziej akceptowalna niż „złe porozumienie”. Jednak mniej radykalni Republikanie również krytykują pakiet, ponieważ cięcia budżetowe nie są dla nich wystarczająco daleko idące. Teksańczyk Chip Roy nazwał go „kanapką z gównem”, co oznacza bezdenną bezczelność opakowaną w słabe kompromisy. Ale krytyka nadeszła również z obozu Demokratów. Odnosi się ona do znacznego ograniczenia świadczeń socjalnych w pakiecie.
Tymczasem rynki są optymistyczne. Inwestorzy już w piątek wyceniali transakcję jako zakończoną, co spowodowało wzrost cen akcji. Czas pokaże, czy ich optymizm jest uzasadniony.